Eutanazja, czyli uśmiercenie psa

Eutanazja, czyli uśmiercenie psa
"Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę" - jest to cytat z art.1 Ustawy o ochronie zwierząt. Czytając to stwierdzenie, zastanawiamy się, jak zatem podejść do problemu eutanazji. Czy jest to moralne? Czy są sytuacje, w których decyzja o uśmierceniu pupila, jest jedyną słuszną decyzją, jaką można podjąć?


Eutanazja w przypadku psów


Co właściwie kryje się pod pojęciem eutanazji? Eutanazja z greckiego oznacza po prostu dobrą śmierć. Dlaczego dobrą? Jest to bowiem odebranie życia, w celu skrócenia bólu i cierpienia. W Ustawie o ochronie zwierząt zawarto przepis, mówiący o tym, że każde zwierzę należy traktować humanitarnie, czyli w sposób, uwzględniający jego potrzeby. Kiedy zatem można podjąć decyzję o uśmierceniu pupila? W jakiej sytuacji ta decyzja będzie czynem, świadczącym właśnie o tym, że kochamy, że chcemy dla naszego skarba jak najlepiej?

Kiedy można, a wręcz powinno się poddać psa zabiegowi uśpienia


Eutanazja jest ostatecznym wyjściem w przypadku psów, cierpiących na nieuleczalne choroby albo takich, które doznały bardzo poważnych urazów w wyniku wypadku. Nie usypia się psów zdrowych, chyba że mamy do czynienia z osobnikami bardzo agresywnymi, zagrażającymi innym zwierzętom i ludziom. Eutanazja ma ukrócić cierpienie, nie jest nigdy stosowana w przypadkach, gdy właściciel chce pozbyć się psa, bo już nie ma ochoty albo nie może się nim zajmować.

Problem z podjęciem decyzji o eutanazji psa


Właściciele często długo zastanawiają się nad tym, czy eutanazja psa to dobry wybór. Wiele osób stara się pomagać swoim pupilom do końca, podając im leki, chodząc każdego dnia na wizyty do weterynarza. Pytanie natomiast jest takie, czy na pewno robią to z myślą o swoim psie? Moim zdaniem niestety chodzi tu raczej o egoistyczne pobudki. Chcemy za wszelką cenę zatrzymać przy sobie naszego przyjaciela jak najdłużej, tylko po co? Jaki jest tego sens? Widzimy już, że nasz pies stracił chęć do życia, nie chce jeść, pić, bawić się, często pojękuje, widać, że wszystko go boli...To nie jest miłość, to jest wręcz znęcanie się nad zwierzakiem. Jeśli wiemy, że nic nie da się zrobić, że możemy zyskać jedynie kilka dodatkowych dni, podczas których pies będzie tylko i wyłącznie leżał i cierpiał, a jego stan będzie się pogarszał, podejmijmy tę  decyzję i pozwólmy mu odejść godnie, bez bólu, nie skazując go na męczarnie.

Jak przebiega zabieg uśmiercenia psa


Nie martwcie się, zabieg uśmiercenia psa jest dla niego bezbolesny. Na początku psiak dostaje środek uspokajający, powoli zasypia na naszych rękach, a następnie podaje mu się lek, który zatrzymuje czynności życiowe. Pies nic nie czuje, odchodzi w spokoju, w objęciach właściciela. 

Co zrobić z ciałem martwego już psa


W Polsce przepisy nakazują, by martwe zwierzę pochowane zostało na specjalnym cmentarzu dla zwierząt (więcej o cmentarzach dla zwierząt przeczytacie TUTAJ) lub, by jego zwłoki zabrano do utylizacji. Pamiętajcie, że na własną rękę nie możecie zakopać swojego psiaka, np. w ogródku, przy domu, ponieważ grozi za to kara.

Problemy z akceptacją odejścia psa za tzw. Tęczowy most


To oczywiście normalne, że podjęcie decyzji o uśmierceniu psa jest czymś niesamowicie trudnym i po takim wydarzeniu nie zawsze łatwo jest się otrząsnąć. Najtrudniej jest, jeśli do tej pory pies był jedynym stworzeniem, mieszkającym z Wami, kochaliście go jak najlepszego przyjaciela, wręcz członka rodziny i nagle wracacie do pustego domu, w którym widzicie jedynie miseczki, zabawki, legowisko. Nie ma radosnego szczekania, merdania ogonem. Jest tylko cisza i smutek. Warto wówczas zwrócić się o pomoc do przyjaciół, rodziny. Nie zamykajcie się na świat, dajcie sobie pomóc. Nie bójcie się także skorzystać z pomocy terapeuty, jeśli jest Wam bardzo ciężko. To nie jest żaden wstyd. 

↓ KARMY I AKCESORIA DLA PSA ↓

Sklep Telekarma


Tekst: Magdalena Filipczyk
Zdjęcie: Fotolia.pl

Zobacz inne posty...

22 komentarze

  1. Witam mam owczarka niemieckiego z rodowodem 15 letniego od 2 dni nie moze wstać robi pod siebie po przeczytaniu artykulu doszłam do wniosku że jestem egoistką bo za wszelką cenę nie chcę go uspać bałam się że pies będzie cierpiał przy usypianiu,tak bardzo jestem do niego przywiązana!!! Mąż mi tłumaczył że pies cierpi bo strasznie jęczy ale dzisiaj cały dzień śpi i nie zawodzi już sama nie wiem co robić!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie dzisiaj uśpiłam swojego pieska, łzy toczą mi się po policzkach, nie mogę przestać płakać, gardło mam ściśnięte i ledwo jestem w stanie mówić. Ale wiem że dobrze zrobiłam, co więcej, żałuję że nie zrobiłam tego tydzień wcześniejszej. Posłuchaj mnie. Mój piesek to duży kundelek, 16 lat, mieszanka owczarka niemieckiego. Od roku miał już problemy ze stawami, miesiąc temu położył się już na dobre, dodatkowo miał objawy zatrucia, dwa tygodnie temu przestał zupełnie wstawać, dwa dni temu przestał zupełnie jeść... Staraliśmy się go oczywiście ratować, codzienne wizyty u weterynarza ( oczywiście pies był wszędzie noszony, bo już nie chodził). Przez źle zrobioną kroplówkę piesek dostał przetokę na szyi, miał dziurę na wylot, robaki w środku, dodatkowo go to wymęczyło. Tutaj nie będę komentować weta, który nawet nie próbował się pozbyć robaków, więc poszliśmy po poradę u innego. Po zmienionej opiece piesek poczuł się lekko lepiej, lecz nadal nie wstawał, ale my znów egoistycznie odkładaliśmy decyzję o eutanazji. Niestety ostatni tydzień był tragedią, piesek nabawił się odleżyn, cierpiał strasznie, rzygał, przestawał jeść, załatwiał się pod siebie, wcześniej jak się przy nim przesiadywało i głaskało zasypiał, kochał być głaskany, lecz z czasem każdy dotyk zaczął sprawiać mu ból, nie zwracał na głaskanie uwagi, cierpiał niesamowicie. Zdecydowanie za późno podjęliśmy tę decyzję, dzisiaj przyszła do nas weterynarz, piesek niestety nie odszedł w spokoju gdyż od rana rzygał i jęczał, uspokoił się dopiero po zastrzyku nasennym. Umarł w domu na naszych ramionach, lecz gdybyśmy zrobili to wcześniej, nie cierpiał by tak strasznie.
      15 letni owczarek niemiecki to już staruszek, jeśli chcecie dajcie mu jeszcze chwile, wynoście go na dwór (z doświadczenia wiem jak od takiego kloca później bolą plecy), bo nie trzymacie go na dworze, prawda? Ale jeśli zacznie tracić apetyt, nie bądźcie egoistami i nie czekajcie tak jak my, ulżyjcie mu bo w jego przypadku to już tylko równia pochyła.

      Usuń
    2. Mojego owczarka niemieckiego uspilam 3 dni temu. Cierpię caly czas, ale tak jak piszesz, trzeba bylo to zrobic. Moj pies (8 lat) męczyl sie juz chyba od dluzszego czasu. Nie przychodzilo mi to do glowy, albo nie chcialo przychodzic. W ogole od urodzenia cierpial na atopowe zapalenie skory. Leczenie bez przerwy, roznymi metodami, ktore nic nie daly. Dopiero Encorton (steryd) pomagal na tyle, ze nie drapal sie bez przerwy i nie robily sie te okropne rany na ciele. Sterydy bral kilka lat. Wprawdzie malą dawkę, taką podtrzymującą, ale przez dlugi okres czasu to musialo sie odbic na zdrowiu. Ostatnio bardzo zle zacząl stawiac łapy. I to wszystkie. Na tylnej łapce zrobila się taka gula na stawie. Pojechalam do dr Siembiedy z Wrocławia przeswietlic tę łapę. Zrobil rtg przy okazji stawow biodrowych. Nie bylo dysplazji, ani nowotworu. Na tej chorej łapie zrobil sie staw rzekomy (nigdy nie mial zlamanej lapy). Doktor stwierdzil, ze jest to zwyrodnienie stawu i tego sie wlasciwie juz nie zoperuje. Podawalam mu Collaflex, wit, B compl., Opokan arthro i juz nie wiem, co jeszcze. Dawalo to niewielkie polepszenie, ale jakos chodzil. On byl zawsze bardzo zywiolowy, szybko biegal ale ostatnio juz tak dziwnie biegl, kicał jak zając, obiema nogami tylnymi na raz. Dwa miesiące temu skora na tym stawie rzekomym pękla, po prostu bylo jej za malo. Zrobila sie rana, ktorej niczym nie dalo sie wyleczyc. Przestal wlasciwie chodzic, ale jeszcze na tyle wstawal, zeby chociaz wyjsc i sie zalatwic. Tylko juz przy tym wstawaniu to piszczal. Poza tym mial apetyt i to mnie zmylilo co do jego ewentualnych cierpien. Zawsze myslalam, ze pies jak cierpi, to nie ma apetytu. Dopiero teraz chyba domyslam się, ze apetyt bral sie po prostu z przyjmowania sterydow. Przeciez ludzie biorący sterydy tez mają zwiekszony apetyt. Po kilku wizytach u weterynarzy (ktore konczyly sie na przepisaniu kolejnego antybiotyku) pojechalam wreszcie do chirurga ortopedy - doktora Jerzego Kirsteina. Tak mnie zaskoczyl swoją diagnozą, ze w pierwszej chwili myslalam, ze nie mowi tego do mnie. Okazalo się, ze moj kochany Aksiu ma znieksztalcone wszystkie łapy, bardzo cierpi podobno i operacja - jezeli juz - musialaby byc na wszystkich lapach. Doktor dawal 30 procent na jakąkolwiek poprawę, a tak wlasciwie to nie dawal szans. Dopiero dr Kirstein mnie "oswiecił" ze moj pies ma tzw. krowią postawę. Boze, nie wiedzialam nawet, ze cos takiego istnieje. Tylne lapy zawsze mial takie w ksztalcie X. Myslelismy, ze taka jego uroda. A on po prostu juz taki się urodzil, caly chory. Do tej pory nie mogę zrozumiec, jak mogli weterynarze do ktorych jezdzilam, takiego feleru postawy nie zauważyc ??? Ja mogę sie nie znac, ale lekarze ? Coz, pan doktor Kirstein poradzil psa uśpić. To - jak powiedzial - jedyne wlasciwe wyjscie, zeby ten pies biedny sie juz dluzej nie męczyl. Przednie łapy tez zaczęly juz robic sie takie jakies znieksztalcone i stąd ten "wyrok". Ile musialby sie wycierpiec po tych operacjach dających 30 procent ? Bylabym gotowa zaplacic kazde pieniądze gdybym wiedziala, ze to cos pomoze. Ale doktor nie dawal wlasciwie dobrych rokowan. I stalo się ... Doktor zaproponowal, zeby się oswoic i "przespac" z tą decyzją. ALe ja wiedzialam, ze albo od razu to zrobimy, albo nigdy. Gdybym wrocila z nim do domu to nie wiem, czy zawiozlabym go swiadomie na smierc. Jestem wstrętną egoistką. Wstyd mi za siebie, ale uczucie do mojego psa jest silniejsze niz wstyd. Nie mam juz mojego Aksia, siedzę i to piszę, a łzy lecą same. W domu jest jak w trumnie, cicho, smutno i tak jakos do du...y. Mam drugiego psa, 16 letniego, i ten wlasnie pies (kundelek) zyje i ma sie calkiem dobrze. Mowią, ze mieszance wlasnie tak mają, ze są bardziel odporne na choroby. To przeciez nie taka miala byc kolejnosc umierania ... Cierpię strasznie, czytam rozne wypowiedzi na ten temat i caly czas zadręczam się, czy moze tak byc, ze lekarz sie jednak pomylił ??? Wiem, ze glupio to brzmi, ale caly czas mam wrazenie, ze zawiozlam go na smierc moze niepotrzebnie ...

      Usuń
  2. Ja też mam ten problem, nie wiem jak mam to zrobić, mój yorczek Czestuś ma 12 lat , tak bardzo go kocham :( ciągle płaczę i nie mogę tego zrobić , po prostu nie daję rady :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie podjęłam decyzję o uśpieniu mojego 13letniego yorczka, Lejdusi... tak bardzo ją kocham, ale musiałam to zrobić. nie mogłam patrzeć jak cierpi. nie mogę opanować płaczu, cała się trzęsę, ale mam nadzieję, że to było dla niej lepsze... byłam z nią do ostatniej chwili, tak jak ona zawsze była przy mnie... mój chłopak mówi, że to najlepsze co mogłam dla niej zrobić. chociaż wiem, że nie wybaczę sobie tego do śmierci... walczyłyśmy codziennie, ale już nie mogłam znieść jak patrzyła na mnie tymi błędnymi, załzawionymi oczkami prosząc bym jej pomogła. zastrzyki przeciwbólowe nie pomagały, biedna trzęsła się i piszczała z bólu. nie stawała na nogi. miała ataki jakby padaczkowe.. coś okropnego. serce mi pęka, nie mogę się z tym wszystkim pogodzić. już nie wiem czy dobrze zrobiłam. tak bardzo ją kocham i tak bardzo mi jej brakuje...

      Usuń
  3. 01.09.2014 do końca swojego nędznego życia zapamiętam tą datę -śmierci mojej ukochanej dziewczynki -amstaffki. Spędziliśmy razem 13 lat które trzasły jak z bicza.Teraz dopiero doceniam co straciłem i jak wiele moja sunia dla mnie znaczyła.Patrzę na puste miejsce w domu i wyje ,bo wiem że już nigdy nie usłyszę jej kroków ,nie zobaczę wachlowania ogonkiem ani nie poczuję jej pyszczka kiedy dawała mi buziaka.Nie mogę pogodzic się z eutanazja ,ani z racjonalnymi argumentami ktore za nia przemawialy ,dlatego chyba tak mocno cierpię i tęsknie za moją dziewczynką. Byc moze kiedys "tam" sie spotkamy ,lecz wiem na pewno ze nie chcę juz innego psa bo ONA była jedyną moją dziewczyną z klasą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzisiaj też byliśmy zmuszeni uśpić dopiero mającego 9 lat psa. Dokładnej rasy sam nie wiem... coś w stylu amstafa. Rok temu pod łapą (pachą) zauważyliśmy jakby narośl wielkości trochę mniejszej niż piłka do tenisa. Wet się tylko spytał czy czasami nie gryzł się z innym psem. Z racji tego że mamy drugiego psa to zdarzyło się to kilka razy. Wet dał jakąś maść, bo powiedział że zdarzają się właśnie takie przypadki i może gromadzić mu się ropa. Niestety się mylił. Po kolejnej informacji przyjechał zobaczyć i stwierdził że to (za przeproszeniem) pieprzone raczysko. Podjąłby się usunięcia ale było duże prawdopodobieństwo przerzutów, biorąc też pod uwagę że blisko serca ten rak się zrobił. Przez zimę nic się mu z tym nie robiło, nie rosło lecz od wiosny do dnia obecnego wspomniana narośl urosła masakrycznie. Nie jestem nawet w stanie określić jakiej wielkości to już było... prawie taka sama jak jego głowa :/. Wył często wieczorami biedaczek lecz każdego dnia witał mnie z pełną radością. Sam teraz nie wiem co myśleć :|. Może trzeba było mu to usunąć kiedy było małe i by było wszystko dobrze, bądź w gorszym przypadku dostał by przerzutów i by sam zdechł męcząc się przy tym ;/. Nie chciałem przy tym być kiedy go usypiał wet co teraz cholernie żałuje ;( Widziałem wszystko przez okno kiedy to leżał przy ojcu zasypiając machał jeszcze ogonkiem próbując kilka razy wstać ten ostatni raz ;(. Masakra... pisząc ten komentarz aż się spłakałem bo mam cały czas ten obraz przed oczami. Stało się... smutek z czasem przeminie, lecz każde wspomnienie o Azorku będzie kolejną "wbijaną igłą w serce"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. Czytam Twój komentarz i zastanawiam się nad moją sunią , która tydzień temu została uśpiona. Nie mogę sobie poradzić z faktem samego uśpienia, męczą mnie wyrzuty sumienia, ze może coś pominęłam, aby mieć pewność, że uśmiercenie było bezbolesne. Może podpowiesz mi coś, głównie chodzi mi o to , czy pies czuje ból podczas uśpienia. Moja sunia była bardzo chora , miała przerzuty po wcześniejszym usunięciu guza nowotworowego na brzuchu... dwa guzy na wątrobie i plama na płucach, do tego chorowała na cukrzycę, serce ,miała porażenie neurologiczne , w wyniku tej operacji z guzem( była znieczulona bo chorowała na serce), jakiś nerw został uszkodzony i kulała na wszystkie łapki. Z czasem było co raz gorzej, zaczynała kaszleć dusić się, dostawała ataki, że niekiedy miałam wrażenie że odchodzi , straszne. Podjęłam tę okropną decyzję aby jej ulżyć w cierpieniu. Lekarz przyjechał do domu,chciałam aby wtulona w moich ramionach usnęła, a stało się zupełnie inaczej i to mi spędza sen z powiek. W pierwszym etapie dostała zastrzyk usypiający i owszem usnęła w moich ramionach, ale potem lekarz kazał mi wyjść z pokoju, dostałam chyba jakiegoś zaćmienia że wyszłam.Jak już wstrzykiwał jej lek uśmiercający , podpatrzyłam, że moją sunię trzy razy podrzuciło w górę, ale najbardziej zastanawia mnie to, że po wszystkim dopatrzyłam się, pewnych szczegółów, które właśnie mnie męczą, czy obeszło się bez bólu. .... miała wysunięty kieł wciśnięty w wargę, oczy otwarte i uszy, które miała zwisające stały do góry... myślę, że w tym śnie musiało ją jednak boleć i dlatego była taka reakcja. Bardzo źle z tym się czuję, rozdarte serce, łzy i żal. Może coś wiesz na ten temat, albo ktoś , kto przeczyta niech mi odpowie , bardzo proszę, chcę wiedzieć. dziękuję.

      Usuń
    2. Witam :) Mój piesek tez miał postawione uszka( z natury leżące,stawiała je gdy coś nadsłuchiwała itd) I te otwarte oczy(gdy dostała pierwszy zastrzyk,miała je zamknięte,spała) i wkulony ogonek,wyglądała"po" jak by się bała :( Usypiałam psiaka w tym roku w sierpniu :(

      Usuń
  5. Moi drodzy miłośnicy piesków... niedawno oddałam moją 15-letnią sunię w ręce wet. do decyzji, czy można i czy należy... miała mały guzek na łopatce (może węzły chłonne) od ok. roku. Gdy guzek zaczął ropieć , bez rozrostu, leczenie antybiotykiem pomogło ale na krótko. To jednak był guzek nowotworowy. Psina pojękiwała od kilku miesięcy ale chodziła , nawet nie straciła apetytu. A jednak straciła 10% swojej wagi. W obliczu mojej własnej choroby nowotworowej podjęłam decyzję o skróceniu jej cierpień zanim zaczęły się ostro nasilać. Weterynarz potwierdził tylko że mam rację, biorąc pod uwagę wcześniejsze leczenie i wiek psa. Nie dywagował, i jestem mu za to bardzo wdzięczna. Sunia usnęła pod moją ręką, do końca głaskana czule, jak przyjaciel trzymany za rękę w ostatniej godzinie. Miała dobre życie i dobrą śmierć. Tyle należy się przyjacielowi. To jest wpisane w nasze życie, że pieski żyją krócej niż my i tak powinno być. Już nigdy żadnego zwierzątka nie wezmę do domu - żeby go nie osierocić.

    OdpowiedzUsuń
  6. 29.12.14 byliśmy zmuszeni uśpić naszą Abrę miala mastocytomę rak komórek tucznych skóry.To długa historia, byłam,byliśmy z Naszą psiną do końca.Wiem że dla mojej psiny zakończyła się męka,chcę zapamiętac ją zdrową jak biegała jak się bawiła Ten jej czas 10 lat które była z nami będzie dla nas niezapomniany a pamięć o niej wieczna

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam, Mam psa pięcio letniego kundla. Mam wielki problem ponieważ pies jest agresywny wobec mnie, braci i wszystkich obcych oraz wobec zwierząt. Mamy go od szczeniaka i nie wiemy co z nim zrobić. Rzuca się na nogi gdy się macha nogai. W domu jest małe dziecko i boję się ze może być to samo z dzieckiem gdyż uczy się ono chodzić. Żadne rady behawiorystow nie pomagają. Pies gryzie do krwi! Co robić?

    OdpowiedzUsuń
  8. Po przeczytaniu, Waszych komentarzy umocniliście mnie w podjęciu ostatecznej słusznej decyzji co do mojej Celiny zwanej Liną. Była świetnym dalmatyńczykiem, do trzynastego roku życia, ostanie trzy lata zaczęła podupadać na zdrowiu, tulne łapy odmawiału posłuszeństwa. zaczeły występować narośla i guzy. Wiem, że utrata takiego przyjaciela zostaje w pamięci do końca życia, ale cóż po prostu trzeba powiedzieć to były piękne dni z taką wierną psiną Liną. Była łowna, las był dla niej żywiołem, kąpiele w rzekach, strumykach, jeziorach. Wyprawy po górach, rowerowe wycieczki, a ona wszędzie na czterech I NIECH TAKA ZOSTANIE W PAMIĘCI! W piątek idę jej po prostu pomóc w cierpieniu, Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  9. Po przeczytaniu, Waszych komentarzy umocniliście mnie w podjęciu ostatecznej słusznej decyzji co do mojej Celiny zwanej Liną. Była świetnym dalmatyńczykiem, do trzynastego roku życia, ostanie trzy lata zaczęła podupadać na zdrowiu, tulne łapy odmawiału posłuszeństwa. zaczeły występować narośla i guzy. Wiem, że utrata takiego przyjaciela zostaje w pamięci do końca życia, ale cóż po prostu trzeba powiedzieć to były piękne dni z taką wierną psiną Liną. Była łowna, las był dla niej żywiołem, kąpiele w rzekach, strumykach, jeziorach. Wyprawy po górach, rowerowe wycieczki, a ona wszędzie na czterech I NIECH TAKA ZOSTANIE W PAMIĘCI! W piątek idę jej po prostu pomóc w cierpieniu, Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam. Mam 15 letniego owczarka niemieckiego. Zastanawiam się nad eutanazją dla niego gdyż od dłuższego czasu ma trudności z tylnymi łapkami. Cały czas leży i robi już pod siebie kilka razy dziennie. W ubiegłym roku dostał odleżyn nie widzieliśmy tego i zalęgły się robaki. Udało się je zwalczyć. W tym roku jest gorzej i gorzej ciągle musimy go myć i mimo że jest wymyty cały czas muchy lgną do niego. Nie wiem co się dzieje dlaczego tak jest. Dziś pojękiwał myślę, że eutanazja będzie dla niego najlepsza. Lecz jest mi trudno się zdecydować na to. Ojciec nie chce tego ale to chyba lepsze niż męka. Kochamy go jak dziecko bo to nasz członek rodziny pisząc to beczę i nie wiem co robić:(

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam 15 letnia sunie o imieniu Diana. Ok rok temu zrobił jej się guz na sutku, diagnoza RAK. Jakiś czas nic się z tym nie działo ale ok pół roku temu sutek odpadł i zrobiła się otwarta rana. Przykładamy , smarujemy , ale nic to nie daje, nie goi się a wręcz gnije od środka. Dodatkowo z boku brzucha suni robią się otwarte rany nie wiem dlaczego. Na lewej lapce widzę opuchniety staw. Jest mi okropnie smutno bo wiem ze czas pożegnania się zbliża. Pies ogólnie chodzi , je, pije... Ale jest słaby, wiekrzosc cZasu leży. Powinnam go uśpić ale na sama myśl płacze .... był z nami tyle lat. Nie wiem, czy to już jest ten czas?? Na jego odejście?? Nie umiem sobie odpowiedzieć na to pytanie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziś nadszedł czas i mojego superpsa. Pozegnalam Go czule, podziekowalam za 13 lat merdania ogonem. Decyzję o eutanazji odwlekalismy pół roku. O 4 miesiące za długo. To trudne, ale daje ulgę Waszym przyjaciołom.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziś pożegnałam mojego 4 letniego fafika.

    Długo by opowiadać, Nie mam na to sił Ale opowiem...
    Fafik nie dawno zaatakował moja mamę gdy leżała, rzucił się na nią rany były dosyć poważne i brat zabrał mamę do szpitala oczywiście jak to szpital wezwali sanepid miał różne badania lecz wyszło wszystko ujemne... Weterynarz powiedział że mamy czekać na decyzję o uspaniu ;"( .
    Nic nie dalo się zrobić...
    Teraz jest już za tęczowym mostem
    Jak umierał? Nic nie czuł lecz domyślał się pewnie cossię dzieje.
    Najpierw zwymiotowal (po pierwszym zastrzyku) i płakał jak kot.. Chciał iść do domu... Jego wzrok skierowany był na tatę przez cały czas... Po drugim zastrzyku przestał oddychać lecz nie zamknął oczu cały czas patrzył na tatę ze smutnymi oczkami :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja ciągle przed tą trudną decyzją...Mój labik ma prawie 14lat. Cały zdrowy ale zwyrodnienia nie pozwalają mu funkcjonować na 100%. Schody i wzniesienia to dla nas wyzwanie...bez leków p/bólowych nie dalibysmy rady dojść do miski ...ciężko mi bo wiem że go boli ale z drugiej strony ciężko stracić najlepszego przyjaciela.

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja dziś uśpiłam szczeniaczka. Miał może 4 miesiące. Znalazłam go 2 miesiące temu na ulicy. Był wesołym psiaczkiem. Dwa tygodnie temu zaczął chorować. Kolejne wizyty u weterynarza potwierdzały tylko że psiaczek jest chory. Kardiolog zdiagnozował wadę wrodzoną serca i nie dał jemu żadnej szansy. Tabletki nie pomogły psiaczek gasł w oczach. Dziś postanowiłam że nie będę go więcej męczyć. To była bardzo trudna decyzja :(((((( mam tylko nadzieje ze zrobiłam wszystko co można by ratować mojego psa.

    OdpowiedzUsuń
  16. Trudne bolesne tematy,mija dwa miesiące i te wyrzuty ból Po stracie przyjaciela nie do zniesienia, co by nie pisać, boli bo to my podejmujemy decyzje o uśpieniu...trudna decyzja ale gorsza niemoc patrząc jak pies cierpi,czytam kochani Wasze wpisy i płacze, pusto i smutno,myslalam że weźmiemy innego psa, tyle biednych w schroniskach,tylko szukam tam swojego, którego już nie ma....Dajmy naszym pupilom odejść ,boli Nas...a pomagamy Im......😢😢😢

    OdpowiedzUsuń
  17. Właśnie dziś pożegnaliśmy część naszej rodziny. Przez 19 lat była z nami, zawszę była wesołym psiakiem, czułym, gotowym do zabawy, potrafiącym poprawić humor.
    Niestety ostatnie półtora roku należało do schorzeń starczych.
    Piesek powoli tracił wzrok, słuch oraz zaczęły się problemy z chodzeniem, było widać jak ulatuję z niej radość życia. Ciągły sen brak reakcji na głaskanie, które tak uwielbiała.
    Od dwóch dni nic nie zjadła, wypiła troszkę wody, skamlała w nocy
    Wet stwierdził, że jedynie co może zaproponować to leki na poprawę apetytu, ale nie widzi sensu walki ze starością.
    Decyzja o uśpieniu była najcięższą dotychczasową decyzją w moim życiu.
    Widok zasypiającego pupila który był tak ogromną częścią mojego życia pozostanie na zawszę w pamięci.
    Z jednej strony wiem, że ukoiło to cierpienie, z drugiej strony mam ogromne wyrzuty sumienia, że podjąłem decyzje o śmierci przyjaciółki życiowej, widząc jak mimo schorowanych kończyn próbuje się podnieść, a to moim zdaniem świadczyło o ogromnej chęci życia ;(

    OdpowiedzUsuń